Jak dobrać echosondę do łowienia na morzu: fale, zasolenie i głębokość

0
12
Rate this post

Nawigacja:

Dlaczego echosonda morska to zupełnie inne urządzenie niż jeziorowa

Echosonda, która sprawdza się na niewielkim, czystym jeziorze, bardzo szybko okazuje się bezużyteczna na morzu. Powód jest prosty: fale, zasolenie i duże głębokości radykalnie zmieniają warunki pracy przetwornika i elektroniki. Jeśli do tego dołożyć dryf łodzi, prądy i silnik zaburtowy, wymagania wobec sprzętu rosną kilkukrotnie.

Na morzu liczy się nie tylko to, czy urządzenie „widzi rybę”, ale przede wszystkim, czy robi to stabilnie i przewidywalnie przy bujającej łodzi, zmieniającej się głębokości 20–80 m i słonej, napowietrzonej wodzie. Sprzęt, który dobrze radzi sobie na 6–10 m słodkiej wody, w takich warunkach będzie pokazywał same zakłócenia albo całkowicie gubił dno.

Kluczowe parametry echosondy morskiej to więc nie tylko „moc” w watach, ale przede wszystkim: dobór częstotliwości, wiązki, typu przetwornika, czułości i filtrów pod konkretne akweny: Bałtyk, Morze Północne, Norwegia, śródziemne łowiska wrakowe, pelagiczne czy przybrzeżne.

Dobór echosondy do łowienia na morzu można sprowadzić do kilku głównych pytań: jak głęboko będziesz łowić, na jakich falach zamierzasz pływać, z jakiej łodzi korzystasz i jakie gatunki chcesz namierzać (przydenne czy pelagiczne). Odpowiedzi na te pytania przekładają się bezpośrednio na wymagania wobec sprzętu.

Fale a odczyt echosondy: stabilny obraz przy kołysaniu łodzi

Dlaczego fale tak bardzo psują odczyt z echosondy

Przy spokojnej wodzie dno jest stabilną linią, a echosonda wysyła impulsy z niemal stałej wysokości względem powierzchni. Na morzu jest inaczej. Łódź wznosi się i opada na falach, czasem po kilkadziesiąt centymetrów lub więcej, co powoduje ciągłe zmiany odległości przetwornika od dna. Do tego dochodzi bujanie na boki, zmieniające kąt, pod jakim wiązka ultradźwięków wchodzi w wodę.

Przy wyższej fali pojawiają się problemy:

  • „Oddychanie” dna – linia dna na ekranie faluje, raz jest wyżej, raz niżej.
  • Gubienie echa – szczególnie na większej prędkości łodzi i krótszych częstotliwościach.
  • Zakłócenia od rozbryzgów i pęcherzyków powietrza, które tworzą się za burtą i pod spodem kadłuba.

Echosonda „widzi” nie tylko dno i ryby, ale również strefę spienionej wody pod kilwaterem. Jeśli przetwornik jest źle zamontowany, fale będą stale generować fałszywe sygnały, które urządzenie odczyta jako szum lub powierzchniowe echa.

Parametry echosondy ważne przy łowieniu na falach

Na falach liczy się kilka kluczowych cech urządzenia i przetwornika. Pierwsza to częstotliwość pracy. Krótsze fale ultradźwięków (wysoka częstotliwość, np. 200 kHz, 455–800 kHz w skanerach) dają świetną rozdzielczość, ale gorzej radzą sobie w napowietrzonej, „poszarpanej” słonej wodzie i przy dużym kołysaniu. Niższe częstotliwości (50–83 kHz) są mniej wrażliwe na takie zakłócenia, lepiej przenikają przez spienioną wodę i sprawdzają się przy większych głębokościach oraz falach.

Druga kwestia to moc i czułość. Na morzu szukaj przetworników o mocy przynajmniej 600 W RMS, a przy łowieniu głębokowodnym (Norwegia, fiordy, wraki >100 m) nawet 1 kW. Wyższa moc oznacza silniejszy sygnał wracający z dna, który łatwiej odróżnić od zakłóceń wywołanych falą i pęcherzykami powietrza.

Trzeci parametr to częstotliwość odświeżania i szybkość pracy procesora. Echosonda morska powinna szybko aktualizować obraz, tak aby przy kołysaniu i zmianach głębokości urządzenie nadążało z rysowaniem dna. Modele o słabszym procesorze „zamulają”, a obraz z dna jest spóźniony o kilka sekund – na dryfującej łodzi to już oznacza pudło na podaniu przynęty.

Montaż przetwornika a wpływ fal

Nawet najlepsza echosonda nie poradzi sobie na falach, jeśli przetwornik jest zamocowany w „spienionej strefie”. Na motorówkach i łodziach z silnikiem zaburtowym zły montaż na pawęży to najczęstsza przyczyna problemów. Przetwornik nie powinien znajdować się dokładnie w osi silnika ani zbyt blisko krawędzi, gdzie odrywa się woda i tworzy się piana.

Lepsze efekty na falach dają rozwiązania:

  • Przetwornik przez-kadłubowy (in-hull lub thru-hull) – szczególnie w łodziach o grubszym laminacie lub aluminiowych, gdzie można zapewnić „czystą wodę” pod dnem.
  • Przetwornik na stałej szynie lub ramieniu opuszczanym, zamocowany możliwie blisko środka łodzi, z dala od śrub i listw kilowych.

Na morzu 10–20 cm różnicy w położeniu przetwornika potrafi decydować o tym, czy urządzenie widzi stabilną linię dna przy fali 1 m, czy wyświetla losowe kreski i szum powierzchniowy.

Ustawienia echosondy na falach – praktyczne korekty

Nawet dobrze dobrana i zamontowana echosonda morska wymaga korekty ustawień pod warunki fali. Kilka praktycznych zasad:

  • Filtr powierzchniowy / Surface Clutter – przy wyższej fali funkcję tę zwykle warto nieco zwiększyć, by przytłumić zakłócenia z pierwszych metrów wody, ale nie przesadzać, by nie „uciąć” pelagicznych ryb.
  • Tryb głębokości – przełącz ręcznie na zakres trochę głębszy niż aktualna głębokość, aby zmiany plus/minus 10–15 m przy bujaniu nie powodowały ciągłego przełączania skali.
  • Czułość / Gain – na wyższej fali można lekko obniżyć ogólną czułość lub użyć automatu z priorytetem dna, by wyeliminować część „śniegu”.
  • Scroll speed / prędkość przewijania – na dryfie i w fali często warto zwiększyć, żeby mieć bardziej „świeży” obraz pod łodzią.

Na czas pływania między miejscówkami przy dużej fali można przełączyć echosondę na niższą częstotliwość i uproszczony widok (np. klasyczny sonar 50/83 kHz), a dopiero przy zwolnieniu w pobliżu miejscówki korzystać z wyższych częstotliwości i trybów typu Down/Side.

Dwóch wędkarzy na małej łodzi na spokojnym morzu u wybrzeży Turcji
Źródło: Pexels | Autor: Doğan Alpaslan Demir

Zasolenie wody a wybór częstotliwości i przetwornika

Jak zasolenie wpływa na propagację ultradźwięków

Słona woda przewodzi ultradźwięki inaczej niż słodka. W morzu prędkość rozchodzenia się fali akustycznej jest wyższa, ale maleje zasięg wysokich częstotliwości. Oznacza to, że echosonda w słonej wodzie szybciej „gubi” sygnał 200 kHz czy 800 kHz przy dużych głębokościach, niż ta sama jednostka na jeziorze.

Zasolenie wpływa również na ilość szumu tła. Słona woda ma więcej cząstek, planktonu, pęcherzyków powietrza i innych drobin, które odbijają fale. Przy wysokiej częstotliwości echosonda „widzi” każdy drobiazg, co na ekranie wygląda jak chmura zakłóceń. Na prawidłowo skonfigurowanym sonarze te drobne odbicia można filtrami i czułością tak ustawić, by nie przysłaniały sygnałów od ryb i dna.

Inne wpisy na ten temat:  Czy echosonda działa w czasie burzy?

Sprzęt „freshwater only” kontra urządzenia do wody słonej

Producent często zaznacza w dokumentacji, czy urządzenie i przetwornik są przystosowane do pracy w wodzie słonej. Różnice dotyczą nie tylko parametrów akustycznych, ale też odporności na korozję, uszczelnień, przewodów i złącz. Długotrwałe użytkowanie sprzętu słodkowodnego w morzu prowadzi do:

  • pojawiania się mikropęknięć w obudowie przetwornika,
  • korozji pinów we wtyczkach i gniazdach,
  • spadku skuteczności nadawania/odbioru (utlenianie powierzchni).

Do morskiego łowienia szukaj oznaczeń typu „saltwater use”, „offshore”, „offshore transducer”, „Airmar… do wody słonej”. Nawet jeśli elektronika echosondy jest uniwersalna, to przetwornik powinien być dobrany pod słoną wodę i zazwyczaj pracuje na kombinacji 50/200 kHz lub CHIRP Low/Medium/High.

Dobór częstotliwości pod kategorie zasolenia i typ akwenu

Morze morzu nierówne. Bałtyk ma stosunkowo niskie zasolenie w porównaniu z Atlantykiem czy Morzem Śródziemnym, co wpływa na dobór parametrów:

Typ akwenuZasolenieRekomendowane pasmaTypowe głębokości
Bałtyk przybrzeżnyniskie/średnie83–200 kHz + CHIRP Medium/High10–40 m
Bałtyk głębsze łowiska, wrakiniskie/średnie50–83 kHz + CHIRP Medium40–100 m
Norwegia, Atlantykwysokie50 kHz + CHIRP Low/Medium60–200+ m
Śródziemne łowiska pelagicznewysokie50–83 kHz + CHIRP Medium40–150 m

Im wyższe zasolenie i głębokość, tym większy sens ma stosowanie niższych częstotliwości oraz szerokopasmowego CHIRP (Low/Medium), który wysyła „pakiet” częstotliwości i analizuje ich powrót, poprawiając rozdzielczość nawet przy większej głębokości.

CHIRP w słonej wodzie – kiedy daje przewagę

Technologia CHIRP (Compressed High Intensity Radar Pulse) na morzu robi dużą różnicę, szczególnie w wodzie o wysokim zasoleniu i dużej ilości zakłóceń. Zamiast jednej częstotliwości, przetwornik wysyła ciąg impulsów o rosnącej lub malejącej częstotliwości, a procesor analizuje odpowiedź z całego pasma (np. 80–160 kHz). Dzięki temu:

  • łatwiej oddzielić ryby trzymające się blisko dna,
  • lepiej widać pojedyncze sztuki w ławicy,
  • zwiększa się skuteczny zasięg przy głębokości 80–150 m.

Do morza sens mają przede wszystkim CHIRP Low i Medium. CHIRP High (np. 130–210 kHz) jest przydatny w płytszej strefie (do 40–60 m) i do podglądu drobniejszych detali, ale w bardzo słonej i głębokiej wodzie szybko traci zasięg. Jeżeli budżet jest ograniczony, lepiej postawić na dobry przetwornik CHIRP Low/Medium o mocy 600–1000 W, niż na bardzo wysoki CHIRP z mocą 300 W.

Głębokość łowiska: jak dobrać moc, stożek i zakresy pracy

Definiowanie typowych głębokości, na jakich będziesz łowić

Jedno z pierwszych pytań przy doborze echosondy do morza brzmi: na jakich głębokościach planujesz łowić najczęściej? Inne urządzenie sprawdzi się w przybrzeżnym spinningu z łodzi na 10–25 m, a inne przy szukaniu dorszy nad wrakami na 70–90 m czy głębokowodnych łowach na 150+ m w Norwegii.

Praktycznie można wyróżnić trzy główne kategorie:

  • Strefa przybrzeżna – 5–30 m: sandacze, dorsze przybrzeżne, belona, okonie morskie, łososie trzymające się stosunkowo płytko.
  • Średnie głębokości – 30–80 m: wraki, rafy, dołki, strome spady, klasyczne morskie „miejscówki” na dorsza, czarniaka, zębacze.
  • Głębokie łowiska – 80–200+ m: Norwegia, głębokie blaty i rynny, łowienie na pilkery i ciężkie zestawy na lingi, brosmy, halibuty.

Moc przetwornika a realna głębokość pracy

Producenci często chwalą się, że dana echosonda „sięga” 600 czy 1000 m. W praktyce do łowienia liczy się użyteczna głębokość, przy której nadal widać ryby i strukturę dna, a nie tylko grubą linię na dole ekranu. Tę użyteczną głębokość wyznaczają dwa parametry: moc przetwornika (RMS) oraz częstotliwość pracy.

Do typowych głębokości morskich można to uprościć:

  • 300–500 W RMS – spokojnie wystarcza na przybrzeżne 5–40 m i większość łowisk do 60–70 m w Bałtyku przy dobrej pogodzie.
  • 600–1000 W RMS – sensowny wybór na wraki 60–120 m, głębsze rynny, typowe norweskie blaty do około 200 m.
  • 1000 W RMS i więcej – specjalistyczne zestawy na bardzo głębokie łowiska i do pracy w trybie „półprofesjonalnym” (szukanie struktur i ryb na 200–500 m).

Jeśli łódź ma głównie pływać w strefie 5–40 m, nie ma sensu przepłacać za 1 kW i ciężki przetwornik do wody słonej. Znacznie praktyczniejsze będzie 300–600 W z dobrym CHIRP-em Medium/High i szerokim stożkiem.

Szeroki kontra wąski stożek w zależności od głębokości

Stożek przetwornika określa, jak szeroki obszar dna jest skanowany w danym momencie. Na morzu dobór jest szczególnie istotny, bo łódź przemieszcza się szybciej niż na jeziorze, a głębokości są większe.

Ogólna zasada jest taka:

  • płycej niż 30 m – przydatny jest raczej szeroki stożek (około 20–24°), który obejmie większy fragment dna i pokaże więcej ławic oraz przynęty rozproszone w kolumnie wody,
  • 30–80 m – kompromis, dobrze sprawdza się stożek 12–20°, najlepiej z możliwością wyboru dwóch wiązek (np. 20° i 12°),
  • powyżej 80 m – przewagę zyskuje węższy stożek (8–12°), bo sygnał dociera dalej i lepiej „penetruje” głębinę, oddzielając dno od zawieszonych nad nim ryb.

W praktyce szeroki stożek na 70–80 m sprawia, że widzisz na ekranie bardzo dużo „życia”, ale trudno ustalić, czy ryba jest dokładnie pod łodzią, czy kilkanaście metrów obok. Przy wąskim stożku sygnałów jest mniej, za to połączenie ich z GPS-em (drop na wrak, opad pilkera) staje się dokładniejsze.

Zakresy głębokości i automatyka – czego używać na morzu

Większość nowoczesnych echosond ma tryb auto depth range, który sam dobiera zakres głębokości. Na morzu, przy dużej zmienności dna, kusi, żeby zostawić wszystko w automacie, ale w trudniejszych warunkach (fale, prądy, strome spady) lepiej przejąć kontrolę.

Sprawdzone podejście:

  • na płytkich łowiskach do 30 m można używać automatu, ale dobrze jest ustawić maksymalną głębokość, żeby sonar nie „szukał” niepotrzebnie dna głębiej niż trzeba,
  • na średnich głębokościach 30–80 m często najlepiej sprawdza się ręczny zakres z lekkim zapasem (np. realne 45 m, zakres 60 m),
  • na dużych głębokościach 80–200+ m warto dodatkowo ograniczyć automat filtrami dna i zredukować czułość tła, aby sonar skupił się na silnych echo z dna i większych ryb.

Na stromych stokach i przy wrakach dobrym kompromisem jest tryb półautomatyczny: ręcznie ustawiony zakres głębokości plus automatyka dna (Bottom Lock lub podobna funkcja), która „trzyma” dno w dolnej części ekranu.

Tryby dna: Bottom Lock, Zoom, A-Scope na głębokiej wodzie

Na morzu czysty obraz dna jest kluczowy. Żeby nie zgubić się w gąszczu sygnałów z toni, producenci dodają specjalne tryby wspomagające.

Najprzydatniejsze przy głębokich łowiskach są:

  • Bottom Lock – „przykleja” dno do jednej linii na ekranie, a sonar pokazuje tylko określony przedział nad dnem (np. 0–10 m). Idealne do pilkerowania: widzisz dokładnie, co dzieje się w pobliżu przynęty, nawet jeśli głębokość zmienia się z 80 na 95 m.
  • Dolny Zoom (Bottom Zoom) – powiększa wycinek strefy przydennej, co pomaga odróżnić twardy wrak od ławicy ryb, a same ryby od słabszych echo z „paprochów” i nierówności.
  • A-Scope – pionowy pasek pokazujący w czasie rzeczywistym siłę aktualnie wracającego sygnału. W praktyce dobrze widać na nim szybkie wejście ryby w stożek, zanim jeszcze pojawi się jako gruba kreska na tradycyjnym wykresie.

Przy falowaniu i dryfie tryby skupione na dnie pozwalają utrzymać stały punkt odniesienia. Widać wtedy, czy łódź odpływa z góry wraku na pustą równinę, czy wciąż kręci się nad „mięsem”.

Specyfika fal i prądów na różnych morzach

Bałtyk: krótka fala, często płytko i stromo

Bałtyk kojarzy się z „jeziorem”, ale dla echosondy to trudny akwen: fala bywa krótka i stroma, głębokość zmienia się skokowo, a dno przechodzi z piasku w kamienie i rafy. Do takich warunków bardziej pasuje zwinny zestaw niż ciężka, typowo oceaniczna elektronika.

Przy spinningu z łodzi i lekkim pilkerowaniu w strefie 5–30 m najlepiej robi się na:

  • przetworniku 300–600 W,
  • kombinacji 83/200 kHz lub CHIRP Medium/High,
  • szerokim stożku na 200 kHz, węższym na 83 kHz do dokładnego przeglądu dna.

Na wrakach 40–80 m przydaje się już niższa częstotliwość (50–83 kHz) i stożek 12–20°. Dużo ważniejsze niż „papierowy” zasięg do 300 m jest to, jak sonar radzi sobie z nagłym przejściem z 25 do 60 m przy bocznej fali i dryfie.

Norwegia i Atlantyk: głębia, prądy i wysoka słoność

Na fiordach i otwartym Atlantyku rządzi głębokość i zasolenie. Typowa sytuacja: łowienie na 120–180 m, mocny prąd w toni, ciężkie pilkery, a łódź dryfuje w poprzek stoku.

Tu echosonda powinna mieć:

  • przetwornik 600–1000 W przeznaczony do słonej wody,
  • zakresy CHIRP Low/Medium (np. 40–75 kHz i 80–160 kHz),
  • węższy stożek na niższej częstotliwości, aby utrzymać czytelne dno.
Inne wpisy na ten temat:  Jak rozpoznawać gatunki ryb na ekranie echosondy?

Wysoka słoność i duża ilość „życia” w wodzie sprawiają, że obraz jest gęstszy, a drobnica może skutecznie maskować pojedyncze duże ryby. Dlatego większe znaczenie ma możliwość precyzyjnej regulacji czułości i filtrów niż najbardziej barwne kolory na ekranie.

Morze Śródziemne i południowe akweny: pelagiczne ławice i termokliny

Na ciepłych, przejrzystych morzach z wysokim zasoleniem obraz sonarowy bywa „przekłamany” przez silne warstwy termiczne i planktonowe. W praktyce widać na ekranie wyraźne, poziome pasy (termoklina), a powyżej i poniżej nich różne gatunki ryb.

Do takich łowisk szczególnie przydaje się:

  • CHIRP Medium/High do wycinania ławic pelagicznych z tła,
  • możliwość ręcznej zmiany palety kolorów i progów intensywności,
  • praca na dwóch częstotliwościach jednocześnie, by porównać, czy „chmura” na 90 m to plankton, czy mieszanka z matniami ryb.

Jeśli łowienie odbywa się głównie trollingu z przynętami w górnych 40–60 m, sensowne jest postawienie na wyższe częstotliwości i szerszy stożek. Echosonda służy wtedy bardziej do lokalizowania ławic agoni, makreli czy tuńczykowatych niż do analizowania struktury dna.

Rybak zarzucający sieć o zachodzie słońca na spokojnym morzu
Źródło: Pexels | Autor: alexandre saraiva carniato

Dobór echosondy i przetwornika do stylu łowienia

Drifting i pionowe opady na wrakach

Przy klasycznym łowieniu nad wrakami – pilkery, ciężkie przynęty, dryf lub podchodzenie pod prąd – kluczowe jest, by sonar dobrze widział zarówno dno, jak i przynętę. Nie każda kombinacja urządzenia i przetwornika to potrafi.

Na takim łowieniu liczą się:

  • węższy stożek (ok. 10–15°) na niższej częstotliwości (50–83 kHz), aby dobrze „trzymać” wrak i twarde dno,
  • tryb Bottom Lock i/lub dolny zoom,
  • odświeżanie obrazu (scroll speed) dopasowane do dryfu – lepiej szybciej niż wolniej.

Przykładowo, stojąc na wraku na 70 m przy lekkim dryfie, dobry sonar pozwala wręcz obserwować, jak pilker opada w kolumnie wody i jak odrywa się od dna, gdy go podbijesz. Jeśli tego nie widzisz, trzeba skorygować stożek, czułość albo sposób montażu.

Trolling i spinning przybrzeżny

Podczas trollingu i lekkiego spinningu z łodzi echosonda ma inne zadanie: pokazać ogólną sytuację w toni, głębokość prowadzenia przynęt oraz położenie ławic względem dna i termokliny.

Sprzętowo dobrze sprawdzają się wtedy:

  • przetworniki o średniej mocy (300–600 W),
  • wyższe częstotliwości (83/200 kHz, CHIRP Medium/High),
  • szersze stożki na wyższej częstotliwości do kontroli większego obszaru.

Prędkość łodzi i fale mają duży wpływ na czytelność. Jeśli trolling odbywa się w fali bocznej lub „na nos”, konieczna jest korekta prędkości przewijania i filtrów powierzchniowych, żeby fale i piana nie zasłaniały tego, co dzieje się 5–15 m pod powierzchnią.

Stacjonarne łowienie z zakotwiczonej łodzi

Przy kotwiczeniu nad rafą, kamienistym blatem czy małym wrakiem oczekiwania wobec echosondy znów się zmieniają. Tutaj liczy się precyzyjne ustawienie łodzi i możliwość obserwowania ryb „wchodzących” w pole stożka od prądu lub od wiatru.

W tym scenariuszu bardzo przydatne są:

  • dwie częstotliwości na podzielonym ekranie – jedna do szerokiego podglądu, druga do dokładnego dna,
  • A-Scope lub tryb „real time”, który natychmiast pokazuje wejście ryby pod łódź,
  • baczna kontrola położenia kotwicy względem struktury dna (korekta długości liny, przesuwanie zakotwiczenia na GPS-ie).

Dobry schemat działania to: najpierw przegląd miejscówki na niższej częstotliwości podczas powolnego przepływu, zapis punktu GPS na najlepszym fragmencie, a następnie zakotwiczenie z uwzględnieniem wiatru i prądu, by łódź stanęła nad „gorącym” punktem widocznym wcześniej na sonarze.

Praktyczna konfiguracja zestawu: przykładowe scenariusze

Łódź 5–6 m na Bałtyk przybrzeżny

Typowa sytuacja: łowienie na 10–40 m, mieszanka spinningu, lekkiego pilkerowania i czasem trollingu. W takim przypadku wystarczy stosunkowo prosty, ale sensownie zestawiony komplet:

  • ekran 5–7 cali o dobrej jasności (czytelność w słońcu),
  • przetwornik 300–600 W, przystosowany do słonej wody,
  • częstotliwości 83/200 kHz lub CHIRP Medium/High,
  • montaż na szynie lub ramieniu, tak by można było łatwo korygować pozycję względem fali i piany.

Jeżeli łódź często wpływa na piaszczyste, płytkie blaty, sensownie jest ustawić nieco mniejszą czułość w górnych partiach wody i bardziej kontrastową paletę, dzięki czemu ryby stojące 1–2 m nad dnem nie zleją się z miękkim, piaszczystym podłożem.

Rejs do Norwegii – sprzęt „wyjazdowy”

Przy wyjazdach na wynajmowane łodzie w Norwegii lub na Atlantyku często korzysta się z tego, co jest na pokładzie. Coraz częściej są to fabryczne zestawy z echosondą i GPS-em, ale ich stan i konfiguracja bywa różny. Sensownym rozwiązaniem jest wtedy zabranie własnego, kompaktowego kompletu.

Praktyczny zestaw „na wyjazd” może wyglądać tak:

  • głowica 5–7 cali, możliwie płaska i lekka,
  • przetwornik 600 W w wersji pawężowej z solidnym uchwytem,
  • okablowanie zakończone szybkozłączką (zasilanie + transducer),
  • uchwyt na rurę relingu lub przyssawkę do montażu ekranu.

Taki komplet pozwala ominąć problem „nieznanego” montażu na łodzi. Wystarczy podpięcie do akumulatora, zamocowanie przetwornika na burcie lub pawęży i szybka kalibracja głębokości. Dobrze jest mieć zapisane profile ustawień pod różne głębokości (do 100 m, 100–250 m, powyżej 250 m), żeby nie tracić pierwszego dnia rejsu na zabawę w menu.

Przy fiordach z głębokościami rzędu kilkuset metrów szczególnie przydaje się CHIRP Low lub 50 kHz z wąskim stożkiem, ale główne łowienie i tak zwykle odbywa się w przedziale 50–200 m. Tam kluczem jest stabilne „trzymanie” dna przy zmieniającym się dryfie i pracy silnika elektrycznego lub spalinowego na biegu jałowym.

Duża jednostka morska – elektronika „na poważnie”

Na większych jednostkach, które regularnie łowią na morzu (chartery, kutry, łodzie 7–9 m), sens ma już docelowy system, a nie kompromis wyjazdowy. Taka konfiguracja może obejmować:

  • ekran 9–12 cali, często zintegrowany z ploterem i radarem,
  • przetwornik 1 kW (lub dwa przetworniki w różnych miejscach kadłuba),
  • osobny moduł sonarowy z obsługą CHIRP Low/Medium/High,
  • ewentualnie drugi, mniejszy wyświetlacz w kokpicie lub na rufie.

W takim układzie echosonda staje się częścią większego systemu nawigacyjno-połowowego. Przy falach oceanicznych i długich przelotach liczy się nie tylko jakość obrazu, ale także niezawodność i ergonomia obsługi. Duże, fizyczne przyciski i pokrętła bywają wygodniejsze niż dotyk, gdy ręce są mokre i zmarznięte.

Warto rozdzielić funkcje ekranów: na jednym stale trzymać sonar z dolnym zoomem, na drugim – mapę z punktami GPS, kursem dryfu i śladem. Takie rozplanowanie skraca czas reakcji, gdy nagle trzeba powtórzyć przejście nad wrakiem lub poprawić kotwiczenie względem rafy.

Czułość, filtry i palety kolorów w słonej wodzie

Ręczne ustawianie czułości zamiast trybu „auto”

Automatyczne tryby czułości zwykle są projektowane z myślą o użytkowniku „śródlądowym”. Na morzu, przy dużej ilości zawiesiny, planktonu i bąbli powietrza, algorytmy te często przesadzają z wzmocnieniem. Efektem jest kolorowa kasza i ginące w niej pojedyncze ryby.

Lepszą drogą jest ręczne ustawianie czułości z możliwością szybkiej korekty. Praktyczna procedura wygląda następująco:

  • start z wartości umiarkowanej (np. 60–70%),
  • stopniowe podnoszenie, aż na ekranie pojawią się pierwsze „śmieci”,
  • delikatne cofnięcie w dół, aż obraz się oczyści, a cienkie łuki ryb w toni nadal będą widoczne.

Na falach krótkich (Bałtyk) i w przyboju warto dodatkowo obniżyć czułość w strefie powierzchniowej albo włączyć filtr powierzchniowy, jeśli sonar go posiada. Dzięki temu piana i bąble nie będą nadmiernie dominować górnej części ekranu.

Filtry zakłóceń przy falowaniu i pracy silnika

Zakłócenia na morzu pochodzą z kilku źródeł: fal, piany, innych sonarów w okolicy, a także z instalacji elektrycznej i samego silnika. Producenci oferują różne typy filtrów: noise reject, surface clutter, TVG (time variable gain) i podobne.

Nie ma jednego, uniwersalnego schematu. Praktyczny sposób podejścia:

  • zacząć od średnich nastaw filtrów przy stojącej łodzi,
  • sprawdzić obraz przy minimalnej prędkości i delikatnym faliowaniu,
  • korygować filtry tylko o jeden poziom naraz (np. z „mid” na „low”), obserwując, czy obraz dna i ryb nie traci szczegółów.

Zbyt agresywne odfiltrowanie potrafi „wyciąć” niewielkie, przydenne ryby lub delikatne echa przemieszczające się w toni. To szczególnie istotne przy połowach dorszowatych i czarniaków, które często trzymają się blisko struktury dna lub w gęstych ławicach, nie zawsze rysujących się jako spektakularne chmury.

Dobór palety kolorów do zasolenia i przejrzystości

W słonej wodzie drobne różnice w gęstości i temperaturze potrafią znacząco zmienić charakter powracającego sygnału. Paleta kolorów powinna podkreślać różnicę między twardym dnem, średnimi echami ryb i słabym „szumem” tła.

Dla większości morskich zastosowań sprawdzają się dwie grupy palet:

  • kontrastowe, chłodne (np. niebieski/czarny z czerwienią i żółcią na silne echa) – czytelne w słońcu i przy dużej ilości zakłóceń,
  • ciepłe, stopniowane (brąz, czerwień, żółć) – dobre do analizy struktury dna i odróżniania wraków od kamieni.
Inne wpisy na ten temat:  Czy echosondy mogą pomóc w ochronie przyrody? Zastosowania ekologiczne

Na wodach o dużej przejrzystości (Morze Śródziemne, południowe akweny) często wygodniej pracuje się na palecie, w której słabe echa są ledwo zarysowane, a dopiero średnie i mocne sygnały „rozpalają” ekran. Ułatwia to ignorowanie termokliny i planktonu, które inaczej tworzyłyby „grube” pasy w toni.

Rybak zarzucający sieć przy molo, czarno-białe ujęcie
Źródło: Pexels | Autor: alexandre saraiva carniato

Montaż przetwornika na łodzi morskiej

Przetwornik pawężowy przy dużej fali

Na małych i średnich łodziach rekreacyjnych najczęściej stosuje się przetworniki pawężowe. Na morzu szczególnie wrażliwe jest ich ustawienie względem strugi wody i krawędzi dna kadłuba.

Kluczowe punkty montażu to:

  • umieszczenie w możliwie „czystej” wodzie – z dala od redanów, listew, wlotów i wylotów,
  • lekko poniżej linii dna, ale bez przesady, by nie łapać nadmiernej ilości bąbli,
  • kąt nachylenia równoległy do linii dna przy typowej prędkości przelotowej.

Przy silnej fali i pracy na biegu jałowym wiele łodzi wchodzi i wychodzi z wody rufą, co powoduje „przerywanie” sygnału. Rozwiązaniem bywa niewielkie opuszczenie przetwornika lub jego minimalne przechylenie do wewnątrz, tak aby „widział” wodę również przy lekkim wynoszeniu rufy na grzbiet fali.

Wkładki kadłubowe i przetworniki through-hull

Na większych jednostkach bardziej stabilnym i powtarzalnym rozwiązaniem są przetworniki montowane przez dno kadłuba (through-hull) lub w specjalnych wkładkach wewnętrznych (in-hull). Zapewniają one znacznie czystszy sygnał przy pływaniu z większą prędkością i na wysokiej fali.

Przy takim montażu istotne jest:

  • wybranie sektora dna, który możliwie długo pozostaje w wodzie przy kołysaniu,
  • dobranie odpowiedniego kąta kompensującego kształt kadłuba,
  • uszczelnienie i przetestowanie przed intensywnym użyciem na morzu.

Wkładki „przez dno” pozwalają też na stosowanie większych i mocniejszych przetworników (1 kW i więcej), co ma znaczenie przy bardzo głębokich łowiskach. Taki montaż jest droższy i bardziej inwazyjny, ale w przypadku jednostki morskiej używanej regularnie – często jedyny sensowny wybór.

Rozwiązania tymczasowe na łodziach wynajmowanych

Jeżeli korzysta się z cudzych łodzi i nie ma możliwości wiercenia czy trwałego montażu, pozostaje montaż tymczasowy. W praktyce stosuje się:

  • ramiona przykręcane do relingu lub pawęży,
  • specjalne uchwyty na szybkozłączki,
  • czasem – przyssawki, choć na fali ich pewność bywa ograniczona.

Dobre ramię montażowe umożliwia szybką korektę głębokości zanurzenia i kąta przetwornika. Przy przejściu z fiordu na otwarty akwen można jednym ruchem obniżyć przetwornik głębiej w wodę, żeby ograniczyć wpływ piany i bryzgów. Warto mieć przy sobie przynajmniej podstawowe narzędzia i zapasowe śruby, bo na morskiej fali luźny uchwyt potrafi się szybko „rozkręcić”.

Specyficzne zjawiska morskie widoczne na echosondzie

Termoklina, haloklina i zawiesina planktonowa

Na morzu, znacznie częściej niż na jeziorach, pojawiają się wyraźne warstwy wody o różnej temperaturze lub zasoleniu. Na ekranie widoczne są one jako poziome pasy lub strefy zwiększonego „szumu”. W ich sąsiedztwie gromadzi się plankton, a za nim ryby pelagiczne.

W praktyce te zjawiska wpływają na dobór częstotliwości:

  • niższe częstotliwości (Low, 50–80 kHz) mocniej „widzą” termoklinę, ale mogą gorzej rozdzielać pojedyncze ryby wewnątrz ławicy,
  • wyższe (Medium/High, 130–200 kHz) lepiej separują ryby od warstw planktonu, ale mają mniejszy zasięg przy bardzo głębokiej wodzie.

Przy łowieniu pelagicznym warto tak ustawić obraz, by termoklina była widoczna, lecz nie dominowała. Ryby często stoją tuż nad nią lub odrobinę poniżej. Dobre rozpoznanie tej strefy potrafi dać odpowiedź, dlaczego przynęta prowadzona „o pięć metrów za wysoko” nie daje brań.

Bąble powietrza, zawietrzna i nawietrzna strona łodzi

Na fali powstają długie „sznury” bąbli ciągnące się za burtą lub rufą. Jeżeli przetwornik trafi w taki pas, sonar zaczyna chwilowo gubić dno, a na ekranie pojawiają się pionowe smugi lub strefy braku sygnału.

Unika się tego poprzez:

  • montaż przetwornika po zawietrznej stronie przy typowym kierunku dryfu i pracy silnika,
  • delikatne przesunięcie w bok od osi śruby,
  • unikanie tallest fale rufowej przy planowaniu prędkości przelotowej.

Przy łowieniu stacjonarnym, gdy fala bije z jednej strony, często lepiej, aby przetwornik znajdował się po stronie mniej narażonej na uderzenia fali. To nie zawsze znaczy „po stronie wiatru” – liczy się, jak w praktyce układa się tor spływającej wody przy danym kształcie kadłuba.

Wysokie dno miękkie vs. twarde na głębokiej wodzie

Na morzu dno potrafi być bardzo zróżnicowane: od miękkiego mułu na kilkuset metrach po ostre, twarde stoki skalne i wraki. Na obrazie sonarowym twarde dno pokazuje się jako gruba, intensywna linia z mocnym „cieniem” pod spodem, a miękkie – jako cieńsza, mniej zdecydowana kreska.

Rozpoznanie tego ma znaczenie praktyczne:

  • na twardym dnie łatwiej odróżnić ryby leżące tuż przy podłożu (kontrastujesz mocne echo dna z nieco słabszym sygnałem ryby),
  • na miękkim mułu ryba może się „zapaść” w sygnale i widoczna jest jedynie jako lekkie zgrubienie lub przerwa w ciągłości linii dna.

Właściwy dobór zakresu głębokości i powiększenia dolnej strefy (Bottom Zoom) pomaga „wyciągnąć” te subtelności. Przy łowieniu na stoku pod fiordem różnica między kamienistym garbem a sąsiadującym mulistym wypłaszczeniem jest często kluczowa dla skuteczności.

Optymalizacja ustawień pod fale i dryf – krótkie schematy

Gdy fala rośnie, a łódź zaczyna „pompować”

Przy narastającej fali i rosnącej prędkości pionowego ruchu łodzi przydaje się szybka korekta kilku parametrów:

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Jaka echosonda będzie najlepsza na morze, a nie tylko na jezioro?

Na morze wybieraj echosondę zaprojektowaną do „saltwater / offshore”, z przetwornikiem minimum 600 W RMS (a przy głębokościach powyżej 100 m – 1 kW) oraz możliwością pracy na niskich częstotliwościach (50–83 kHz lub CHIRP Low/Medium). Tego typu sprzęt lepiej znosi zasolenie, duże głębokości oraz zakłócenia od fal i napowietrzonej wody.

Typowo „jeziorowe” modele o małej mocy, wyłącznie na wysokich częstotliwościach (np. tylko 200 kHz) bardzo szybko zaczną gubić dno i pokazywać szum na morzu, szczególnie przy głębokościach 20–80 m i większej fali.

Jaką częstotliwość echosondy wybrać do łowienia na morzu?

Na morzu podstawą są niższe częstotliwości (50–83 kHz lub zakres CHIRP Low/Medium), ponieważ lepiej przenikają słoną, napowietrzoną wodę i dają stabilny odczyt dna na większych głębokościach. Wysokie częstotliwości (200 kHz, 455–800 kHz) warto traktować jako uzupełnienie – do precyzyjnego podglądu ryb i struktury dna, ale raczej w płytszych strefach i przy spokojniejszej wodzie.

Praktycznie: łowiąc na Bałtyku do ok. 60–80 m, dobrze sprawdza się kombinacja 83/200 kHz lub CHIRP Medium/High; na głębsze fiordy i wraki w Norwegii – 50 kHz lub CHIRP Low jako główna częstotliwość, uzupełniona wyższą dla detalu.

Jak fale wpływają na działanie echosondy na morzu?

Fale powodują, że łódź ciągle zmienia swoją wysokość i kąt względem dna, co przekłada się na „oddychanie” linii dna na ekranie, gubienie echa przy większej prędkości oraz silne zakłócenia od spienionej wody i pęcherzyków powietrza pod kadłubem. Im większa fala i prędkość, tym mocniej widać to na wykresie sonaru.

Aby ograniczyć wpływ fali, potrzebna jest odpowiednia częstotliwość (raczej niższa), większa moc przetwornika, szybki procesor w echosondzie oraz dobrze dobrane ustawienia filtrów powierzchniowych, czułości i prędkości przewijania obrazu.

Jak prawidłowo zamontować przetwornik echosondy na łodzi morskiej?

Przetwornik musi pracować w możliwie „czystej wodzie”, z dala od strefy spienionej za śrubą i ostrych krawędzi kadłuba. Na pawęży unikaj montowania go dokładnie za silnikiem lub przy samej krawędzi, gdzie odrywa się woda i tworzy się piana – to najczęstsza przyczyna gubienia dna na fali.

Na morzu najlepiej sprawdzają się:

  • przetworniki przez-kadłubowe (thru-hull, in-hull),
  • przetworniki na ramieniu lub szynie, zamocowane bliżej środka łodzi i z dala od śruby.

Nawet 10–20 cm różnicy w położeniu przetwornika może zdecydować, czy przy fali 1 m widzisz stabilne dno, czy tylko szum.

Jakie ustawienia echosondy zmienić przy łowieniu na falach?

Na falach warto ręcznie skorygować kilka parametrów:

  • zwiększyć filtr powierzchniowy (Surface Clutter), aby przytłumić zakłócenia z pierwszych metrów wody,
  • ustawić zakres głębokości ręcznie, nieco głębiej niż aktualna głębokość, by skala nie „skakała” przy bujaniu,
  • lekko obniżyć czułość (Gain) lub użyć automatu z priorytetem dna,
  • zwiększyć prędkość przewijania (Scroll speed), żeby mieć możliwie świeży obraz pod łodzią.

W trakcie szybkiego pływania między miejscówkami opłaca się przełączyć na niższą częstotliwość i prosty widok sonaru, a bardziej szczegółowe tryby (Down/Side) włączać dopiero przy łowieniu.

Czym różni się echosonda do wody słodkiej od echosondy morskiej?

Echosondy i przetworniki do wody słonej mają inną odporność mechaniczną i antykorozyjną (uszczelnienia, materiały, złącza), a także dobrane pasma pracy (np. 50/200 kHz lub CHIRP Low/Medium) pod większe głębokości i zasolenie. Sprzęt oznaczony jako „freshwater only” szybciej koroduje w morzu, pojawiają się mikropęknięcia obudowy i problemy z łącznością na złączach.

Do łowienia na morzu szukaj w specyfikacji oznaczeń typu „saltwater use”, „offshore” lub doboru przetwornika Airmar dedykowanego do wody słonej. Nawet jeśli sama główna jednostka jest uniwersalna, to przetwornik musi być morski.

Jak zasolenie wody wpływa na zasięg i jakość obrazu z echosondy?

W słonej wodzie ultradźwięki rozchodzą się szybciej, ale wysokie częstotliwości (200 kHz i wyżej) tracą zasięg szybciej niż w wodzie słodkiej. W efekcie to, co na jeziorze widzisz wyraźnie na 200 kHz, na morzu na dużej głębokości może już znikać lub zamieniać się w szum tła.

Dodatkowo większa ilość cząstek, planktonu i pęcherzyków powietrza powoduje, że echosonda rejestruje mnóstwo drobnych odbić. Trzeba je „przyciąć” czułością i filtrami, aby nie zasłaniały sygnału od ryb i dna. Z tego powodu na morzu tak ważne jest korzystanie z niższych częstotliwości jako podstawy, a wyższych tylko do doszlifowania detalu.

Najważniejsze punkty

  • Echosonda jeziorowa zwykle nie sprawdzi się na morzu – fale, zasolenie, większe głębokości i napowietrzona woda wymagają innego doboru przetwornika, częstotliwości i filtrów.
  • Na fali kluczowa jest stabilność odczytu dna: kołysanie łodzi powoduje „oddychanie” dna, gubienie echa i zakłócenia od spienionej wody, dlatego echosonda musi szybko odświeżać obraz i mieć mocny przetwornik.
  • Do łowienia morskiego zalecane są niższe częstotliwości (50–83 kHz) oraz przetworniki o mocy min. 600 W RMS (a przy głębokich łowiskach nawet 1 kW), bo lepiej przenikają spienioną, słoną wodę i są mniej wrażliwe na fale.
  • Dobór echosondy powinien wynikać z głębokości łowienia, spodziewanej wysokości fali, typu łodzi oraz gatunków ryb (przydenne vs pelagiczne), a nie tylko z „mocy w watach”.
  • Prawidłowy montaż przetwornika ma krytyczne znaczenie: trzeba unikać „spienionej strefy” za silnikiem i przy krawędzi kadłuba, a lepsze efekty często dają przetworniki przez-kadłubowe lub na ramieniu w „czystej wodzie”.
  • Już przesunięcie przetwornika o 10–20 cm może zadecydować, czy przy fali około 1 m echosonda pokaże stabilne dno, czy tylko szum i losowe kreski.