Deszcz i wiatr na łowisku: jak ustawić stanowisko i osłonić przynęty

0
23
Rate this post

Nawigacja:

Dlaczego deszcz i wiatr zmieniają całe łowisko

Jak wiatr przesuwa ryby po zbiorniku

Wiatr to jeden z najważniejszych czynników, który decyduje o tym, gdzie w ogóle ustawiać stanowisko w deszczu i przy silnym podmuchu. Dla ryb nie liczy się, skąd wieje, ale co ten wiatr robi z wodą: przesuwa powierzchniową warstwę, spycha plankton, miesza tlen, tworzy falę i zmienia rozkład temperatury. To wszystko powoduje migrację białej ryby, a za nią często podąża drapieżnik.

Przy dłużej wiejącym wietrze w jednym kierunku, lżejsza, powierzchniowa woda jest „wpychana” na zawietrzną stronę jeziora. Tam gromadzi się pokarm, a wraz z nim leszcz, płoć czy krąp – szczególnie, gdy jest ciepło. Na rzekach wiatr ma mniejsze znaczenie dla przemieszczania się ryb, ale nadal mocno wpływa na falę wsteczną, tworzenie zawirowań i komfort samego wędkowania.

Silne podmuchy działają też na zestaw. Niewłaściwie ustawiony kij, źle dobrane spławiki, zbyt lekkie koszyki lub źle ułożona żyłka powodują, że nawet najlepsze miejsce staje się niewędkowalne. Dlatego ustawienie stanowiska pod wiatr to nie tylko wybór brzegu, ale też kąt ustawienia wędki, kierunek rzutu i sposób prowadzenia żyłki lub plecionki.

Deszcz – przyjaciel czy wróg aktywnego wędkarza

Opady, szczególnie długotrwałe i równe, często poprawiają żerowanie ryb. Deszcz schładza powierzchnię, wprowadza tlen, zmywa z brzegów robactwo i organiczne resztki. Krótkie, intensywne ulewy potrafią natomiast zmącić wodę na dopływach i zatokach, uruchamiając tam fantastyczne żerowanie – zwłaszcza na rzekach i zbiornikach zaporowych.

Dla wędkarza deszcz oznacza jednak konkretne problemy praktyczne: namakające przynęty, rozpadające się zanęty, śliskie stanowisko, przemoknięty sprzęt i znacznie trudniejsze utrzymanie porządku. Kiedy nie ma dobrze ustawionego stanowiska i osłoniętych przynęt, po godzinie siedzi się w błocie, przynęta spływa z włosa, a pudełka toną w wodzie. Wtedy nawet świetne brania nie cieszą, bo każdy ruch to walka z żywiołem.

Na plus przemawia natomiast fakt, że deszcz wygasza ostrożność ryb. Mniejsza przejrzystość, powierzchniowe zmarszczki, hałas kropel rozmywają bodźce, które je płoszą. To doskonały moment na łowienie bliżej brzegu, mocniejsze nęcenie lub większe przynęty. Warunek? Trzeba zorganizować sobie stanowisko tak, aby dało się pracować spokojnie przez wiele godzin.

Połączenie deszczu i wiatru – prawdziwa próba organizacji

Największe wyzwanie zaczyna się, gdy mocny wiatr łączy się z opadami. Namioty łowieckie i parasole zaczynają „żyć własnym życiem”, ulewa wciska się pod daszek, a wiatr schładza organizm znacznie szybciej. Do tego faluje woda, więc zestaw tańczy, a brania są trudniejsze do odczytania.

Kluczem staje się nie tylko wybór miejsca, ale też jego dokładne „zabudowanie”: gdzie stanie parasol lub namiot, pod jakim kątem będą leżeć kije, w którą stronę ucieknie ewentualny nadmiar wody, gdzie odłożyć mokre rzeczy, a gdzie trzymać suche pudełka z przynętami i akcesoriami. Kto to zaniedba, po godzinie spędza więcej czasu na ratowaniu zanęty i przynęt niż na realnym łowieniu.

W ekstremalnych warunkach deszcz i wiatr stają się testem nie tylko na jakość sprzętu, ale przede wszystkim na organizację stanowiska, nawyki i cierpliwość. Dobrze zaplanowane miejsce potrafi zamienić „pogodową masakrę” w bardzo skuteczne łowienie z pełną kontrolą nad przynętą i sygnalizacją brań.

Wędkarz samotnie łowiący nad deszczowym Bosforem w Stambule
Źródło: Pexels | Autor: berobscura

Wybór miejsca nad wodą przy wietrze i opadach

Strona nawietrzna czy zawietrzna – jak myśleć jak ryba

Decyzja, po której stronie zbiornika usiąść, gdy wieje i pada, to klasyczny dylemat. Z jednej strony, strona nawietrzna jest nieprzyjemna: fala na twarz, chłód, trudniejsze rzuty. Z drugiej – to tam często zbiera się pokarm i aktywna ryba. Po stronie zawietrznej siedzi się komfortowo, ale ryby mogą w ogóle nie wchodzić w zasięg rzutów.

Ogólny schemat dla jezior i zbiorników:

  • ciepła pora roku (wiosna–lato, początek jesieni): ryby bardzo często idą z wiatrem, więc warto wybierać brzeg nawietrzny, zwłaszcza przy wietrze wiejącym stabilnie od wielu godzin;
  • chłodna pora (późna jesień, zimna woda): silny wiatr wychładza partie przybrzeżne po stronie nawietrznej, więc częściej lepszy bywa brzeg zawietrzny albo osłonięte zatoki.

Na rzekach i kanałach wiatr mniej przesuwa pokarm, ale za to wpływa na falowanie i komfort. Przy prostopadłym wietrze dobrze sprawdzają się zakola, odcinki osłonięte drzewami, ściany trzcin. Często lepiej jest usiąść lekko z boku od idealnego „rybnego miejsca”, jeśli pozwala to ustawić się tyłem do wiatru i zachować większą kontrolę nad zestawem.

Naturalne osłony – wykorzystanie terenu i roślinności

Zanim rozłożysz parasol i namiot, opłaca się spojrzeć na łowisko z dystansu. Krzaki, pas trzcin, niewielka skarpa, rzadki lasek za plecami lub wysoka trawa potrafią ściąć podmuch wiatru o połowę. To ogromna różnica przy rozkładaniu sprzętu i późniejszym operowaniu kijami.

Praktyczne zasady wyboru miejsca z naturalną osłoną:

  • ustaw się tak, aby najsilniejsze podmuchy łapały drzewa lub krzaki za twoimi plecami, a nie otwarta przestrzeń;
  • tam, gdzie to możliwe, wykorzystaj łagodne skarpy – zejście kilka metrów niżej potrafi schować stanowisko przed wiatrem, nie tracąc kontaktu z wodą;
  • pas trzcin przed tobą może ograniczyć falowanie przy samym brzegu, ułatwiając operowanie podbierakiem i odkładanie ryb;
  • unika się natomiast miejsc w pełnym „tunelu wiatrowym”, np. między dwoma wałami czy dwiema ścianami drzew, które tylko przyspieszają powietrze.

Na otwartych zaporówkach i dużych jeziorach naturalnej osłony bywa niewiele. Tam kluczowy staje się wybór zatoki, cypla lub wcięcia brzegu, które minimalnie zmienia kierunek wiatru na bardziej korzystny. Czasem różnica kilku metrów na mapie lub w terenie daje dużo spokojniejsze stanowisko.

Bezpieczeństwo stanowiska w deszczu i wietrze

Przy silnych wiatrach i ulewach wygoda to jedno, a bezpieczeństwo – drugie. Miękkie, gliniaste brzegi potrafią zamienić się w ślizgawkę w ciągu kilkunastu minut. Stanowisko z piękną linią wody, ale bez stałego podłoża może skończyć się niekontrolowanym poślizgiem, skręceniem kostki lub lądowaniem w wodzie przy energicznym zacięciu.

Wybierając miejsce, trzeba ocenić:

  • stabilność gruntu – czy but nie zapada się głęboko po kilku krokach, czy da się wbić podpórki tak, aby nie „pływały”;
  • droga dojścia – strome skarpy w deszczu to proszenie się o upadek, zwłaszcza z dużą ilością sprzętu;
  • ryzyko nagłego podniesienia poziomu wody – na rzekach i zaporówkach w ulewach albo przy zrzutach wody miejsce metr od krawędzi może zniknąć w kilka godzin.
Inne wpisy na ten temat:  Połów w prądach oceanicznych – jak nie dać się ponieść?

W ekstremalnych warunkach lepiej czasem zrezygnować z idealnego „miejsca marzeń” tuż nad wodą na rzecz lekko cofniętego, stabilnego punktu, z którego można bezpiecznie operować kijem i podbierakiem.

Wędkarz w kapturze łowiący w deszczu przy wzburzonym morzu o zmierzchu
Źródło: Pexels | Autor: Tahir Osman

Ustawienie ciała i sprzętu względem wiatru

Tyłem, bokiem czy twarzą do wiatru

Kluczowe pytanie, gdy trzeba łowić w deszczu i wietrze: jak obrócić stanowisko względem kierunku podmuchów. Chodzi nie tylko o komfort termiczny, ale przede wszystkim o to, jak wieje na żyłkę, jakie są kąty rzutów i czy parasol jest w stanie chronić przed opadami.

Najpraktyczniejsze ustawienia:

  • wiatr w plecy – wygodne rzuty na większy dystans, często lepsza kontrola nad linką, ale większe falowanie i ryzyko podwiewania deszczu pod parasol od przodu;
  • wiatr z boku – bardziej wymagające rzuty (zwłaszcza lekkimi zestawami), ale łatwiej ustawić parasol pod kątem i zbudować „ścianę” przed opadami;
  • wiatr w twarz – niekomfortowy kierunek, ale czasem konieczny, gdy ryba jest po wietrze; wymaga solidnych osłon i cięższych zestawów.

Najbardziej uniwersalna opcja to ustawienie się pod lekkim kątem do wiatru, tak aby dało się osłonić twarz i przynęty, a jednocześnie nie rzucać skrajnie pod wiatr. Zawężenie kąta, w którym pracują wędki, poprawia także organizację całego stanowiska: wszystko jest ustawione w jednym, logicznym kierunku.

Rozstaw wędek przy silnym wietrze

Sposób rozkładania kijów przy spokojnej wodzie nie zawsze sprawdzi się podczas silnego wiatru i ulewy. Szeroki wachlarz, jaki lubią np. spinningiści łowiący z brzegu lub część gruntowców, utrudnia osłonięcie sygnalizatorów, kołowrotków i szczytówek. Dodatkowo linki potrafią krzyżować się w powietrzu, gdy wiatr z boku wyraźnie je odgina.

Dlatego przy złej pogodzie dobrze jest:

  • ustawić kije bardziej równolegle, w „pakiecie”, na jednym stojaku typu tripod lub buzzbarze;
  • zmniejszyć odległość między szczytówkami tak, aby dało się je względnie łatwo osłonić jednym parasolem lub przedsionkiem namiotu;
  • ustawić wędki pod większym kątem w górę przy łowieniu na dużym dystansie, żeby jak najmniejsza część linki leżała na falującej powierzchni wody;
  • na rzece ustawiać szczytówki wysoko, niemal pionowo, aby odseparować żyłkę od powierzchni i zmniejszyć jej „złapanie” przez wiatry boczne.

Przy bocznym wietrze i deszczu świetnie sprawdzają się ustawienia, w których kije i stojak są wysunięte nieco do przodu, a siedzenie i stolik z przynętami cofnięte pod parasol lub do wnętrza namiotu. Daje to schronienie dla wędkarza, a jednocześnie zachowaną widoczność i dostęp do szczytówek.

Żyłka i plecionka pod wiatr – detale, które robią różnicę

Wiatr i deszcz mocno działają na linkę. Cięższa od wody plecionka przy bocznym wietrze tworzy „banany”, a żyłka rozciąga się i traci bezpośredni kontakt z przynętą. Odpowiednie ustawienie wędki i zapanowanie nad kątem, pod jakim wychodzi linka z przelotki szczytowej, jest kluczowe, by nie gubić brań i nie przenosić nadmiernych drgań fali.

Przy silnym wietrze można:

  • nieco przykryć linkę wodą na krótkim odcinku – zatopić żyłkę lub plecionkę, robiąc delikatne „przytopienie” szczytówką i lekkim ruchem kołowrotka;
  • stosować cięższe przelotówki i cięższe zestawy końcowe, które lepiej trzymają pozycję mimo fali;
  • łowić na krótszych dystansach, jeśli warunki są naprawdę ekstremalne, szczególnie na wodach stojących.

Ważne jest też, aby kąt między linką a szczytówką nie był zbyt ostry przy wietrze bocznym. Im bardziej wędka jest skierowana w stronę rzutu, tym mniej linka ma miejsca na „wyłapywanie” podmuchów. Przy bocznych wiatrach sensowne jest lekkie przekręcenie całego stojaka z kijami tak, by bardziej „patrzyły” w stronę kierunku rzutu niż równolegle do linii brzegu.

Parasole, namioty i brolly – mobilna osłona stanowiska

Rodzaje osłon przed deszczem na łowisku

Na rynku jest kilka głównych typów schronień, które pozwalają ustawić stanowisko i osłonić przynęty przed deszczem i wiatrem. Każde ma swoje zalety i wady, szczególnie gdy robi się naprawdę nieprzyjemnie.

Klasyczny parasol wędkarski z narzutą

Najpopularniejsze rozwiązanie na krótkie i średnie zasiadki. Duży parasol z regulowanym kątem nachylenia, często wyposażony w narzutę z materiału, którą można opuścić do ziemi i przypiąć śledziami. Daje przyzwoitą osłonę, jeśli jest poprawnie ustawiony względem wiatru.

Najważniejsze cechy klasycznego parasola z narzutą:

  • średnica czaszy – im większa (np. 2,5–3 m), tym łatwiej schować nie tylko siebie, ale też stolik i wiadra z przynętami;
  • regulowany kąt masztu – pozwala przechylić parasol tak, aby tworzył „ścianę” pod wiatr, a nie tylko dach nad głową;
  • narzuta z bocznym zamkiem – umożliwia częściowe domknięcie stanowiska, zostawiając otwór na wędki;
  • solidne sztyce i śledzie – w tańszych modelach to najsłabszy punkt, który może poddać się przy mocnym podmuchu.

Parasole dobrze sprawdzają się przy łowieniu z jednego miejsca, na wodach stojących i wolno płynących. Przy bardzo silnym, zmiennym wietrze ich minusem jest podatność na obracanie czaszy i przenoszenie drgań na maszt.

Brolly system – półnamiot dla mobilnych i stacjonarnych

Brolly to rozbudowana wersja parasola, w praktyce coś pomiędzy dużym parasolem a lekkim namiotem. Ma sztywniejszą konstrukcję, często brak centralnego masztu, nisko schodzącą ku ziemi czaszę i opcjonalne panele boczne lub pełną zabudowę.

Typowe zalety brolly w deszczu i wietrze:

  • niższy profil – mniej „łapie” wiatr niż klasyczny parasol, stabilniej stoi w podmuchach;
  • sztywne żebra i rozkładane pałąki – po poprawnym napięciu materiału całość jest dużo mniej podatna na przewrócenie;
  • łatwiejsze ustawienie sprzętu wewnątrz – da się wsunąć łóżko, krzesło, stolik, a front pozostaje otwarty w stronę wędek;
  • możliwość dopisania paneli przeciwwiatrowych z oknami, które osłaniają bok i fragment przodu.

Brolly jest dobrym kompromisem dla osób, które nie chcą wozić dużego namiotu, ale łowią także w ciężkich warunkach. Pozwala ustawić przynęty i wiadra tuż pod krawędzią zadaszenia, dzięki czemu nie są wystawione na ciągłe zawilgocenie.

Namioty i przedsionki wędkarskie

Na dłuższe zasiadki i naprawdę paskudną pogodę zwykły parasol to często za mało. Wtedy w grę wchodzą pełne namioty typu bivvy, często z przedsionkiem. Ich zadaniem jest nie tylko schronienie wędkarza, ale też stworzenie suchej strefy dla przynęt, ubrań, elektroniki i zapasu paliwa do kuchenki.

Pełnowymiarowe namioty oferują:

  • stabilną konstrukcję pałąkową – poprawnie rozłożony bivvy wytrzymuje wielogodzinny, silny wiatr bez dramatów;
  • system odciągów i śledzi – po dobrym napięciu materiału namiot nie trzepocze, przez co jest ciszej i cieplej;
  • dodatkowy tropik – druga warstwa materiału znacząco ogranicza kondensację pary wodnej wewnątrz;
  • możliwość utworzenia przedsionka, w którym można postawić stolik z przynętami, wiaderka, wiadro na wodę, buty, a nawet mały stojak na wędki.

Namiot ustawiony z niewielkim przechyłem w stronę wiatru tworzy naturalny „cień aerodynamiki”, w którym można ulokować parasol lub stojak na kije. W ten sposób wiatr uderza najpierw w większą, stabilniejszą konstrukcję, a dopiero potem w delikatniejsze elementy stanowiska.

Jak poprawnie zakotwić osłonę w wietrzny dzień

Sam wybór parasola czy namiotu nie wystarczy, jeśli zostanie „rzucony byle jak” na miękką ziemię. Przy silnym wietrze kluczowe jest solidne kotwienie całej konstrukcji. Kilka prostych nawyków potrafi uratować sprzęt przed wywrotką, a nerwy przed testem cierpliwości.

  • Głęboko wbity maszt parasola – jeśli brzeg jest miękki, przydaje się świder do parasola lub stalowa tuleja; maszt trzeba wkręcić na tyle głęboko, by nie miał luzów przy szarpaniu;
  • Odciągi z elastycznymi wstawkami – linki z gumowymi amortyzatorami mniej „szarpią” konstrukcję przy nagłych podmuchach niż sztywne sznurki;
  • Śledzie typu „świder” lub długie kołki – krótkie, cienkie śledzie ogrodowe przy mokrej, gliniastej ziemi nie trzymają niczego;
  • Kąt odciągów – linki powinny schodzić z czaszy lub pałąków pod możliwie szerokim kątem, wtedy siła rozkłada się na większą powierzchnię gruntu.
Inne wpisy na ten temat:  Sekrety łowienia barrakudy

Na kamienistych opaskach czy betonowych brzegach zamiast śledzi używa się ciężkich wiader z wodą, kamieni, worków z piaskiem. Odciąg mocuje się do nich karabińczykiem lub pętlą. Nieważne, co trzyma osłonę – ważne, aby realnie przeciwdziałało jej przewróceniu.

Ustawianie osłony względem wiatru i wędek

W deszczu i silnym wietrze dużo zmienia precyzyjne ustawienie parasola bądź namiotu. Chodzi o to, by osłona nie kolidowała z kijami, a jednocześnie chroniła i wędkarza, i przynęty.

Przy parasolu z narzutą sprawdza się układ, w którym:

  • maszt jest wbity delikatnie za plecami wędkarza, a czasza nachylona do przodu pod kątem 30–45°;
  • otwarta część narzuty „patrzy” w stronę szczytówek, ale nie zasłania ich widoku;
  • boczna część narzuty tworzy wiatrołap od strony dominującego podmuchu – tak, by deszcz nie wchodził po skosie do środka;
  • stolik z przynętami stoi tuż pod krawędzią zadaszenia, w miejscu najmniejszego „przeciągu” i minimalnych zacieków.

W przypadku brolly lub namiotu najpierw ustawia się kierunek wędek, a dopiero później dopasowuje front osłony. Otwór wejściowy powinien celować mniej więcej w przestrzeń między środkowymi kijami, z lekkim odchyleniem w stronę nawietrzną. Dzięki temu materiał przy bocznym wietrze „zamyka” część stanowiska, tworząc suchą kieszeń na wiadra z zanętą i pudełka z przynętami.

Organizacja suchej strefy dla przynęt i zanęt

Przynęty, dipy, pellety i zanęta pracują zupełnie inaczej, gdy zamienią się w rozciapcianą papkę po godzinie lania. W deszczu sucha strefa robocza jest tak samo ważna jak wygodne krzesło. Jej przygotowanie zajmuje parę minut, a potem procentuje przez całą zasiadkę.

Praktyczny układ stanowiska z suchą strefą:

  • mały stolik wędkarski lub składana półka ustawiona głęboko pod parasolem/brolly, możliwie blisko wędkarza, aby nie trzeba było wychylać się na deszcz;
  • na stoliku wyłącznie najczęściej używane przynęty, igły, stopery, nożyczki – reszta zapasu w zamykanych pudełkach, głębiej w namiocie;
  • wiadra z zanętą ustawione w linii z boku krzesła, przykryte szczelną pokrywą lub elastycznym deklem z gumką;
  • zanęta przygotowana do pracy w mniejszych porcjach; lepiej doważać i dowilżać partiami niż trzymać ogromne wiadro rozmiękające od kropel.

Warto używać wodoodpornych pokrowców na stolik lub choćby zwykłej plandeki, której fragment można narzucić na otwarte pudełka w razie gwałtownego szkwału. Szybko zarzucona „peleryna” na stolik nierzadko ratuje pop-upy i pellety przed zamoknięciem.

Ochrona delikatnych przynęt przed wilgocią

Część przynęt zdecydowanie nie lubi przedługiego kontaktu z wodą. Pop-upy, waftersy, kulki nasączone boosterami, miękkie dumbelle czy pływające pellety tracą swoje właściwości, gdy materiał bazowy nadmiernie napije się wilgoci. W deszczu trzeba się z nimi obchodzić jak z „chemikaliami” w polu – dokładnie, szybko i pod osłoną.

Kilka praktycznych zasad:

  • nie otwieraj wszystkich pojemników naraz – wyciągnij kilka sztuk do małego pudełka roboczego, resztę trzymaj zamkniętą w głębi namiotu lub torby;
  • używaj pudełek z uszczelką – wiele pudełek karpiowych ma silikonowe uszczelki, które skutecznie blokują wodę z zewnątrz;
  • przynęty do szybkiej zmiany trzymaj w małych, płaskich pudełkach pod samą krawędzią dachu, gdzie minimalnie docierają krople;
  • dipowanie przynęt wykonuj zawsze pod osłoną

Przy długotrwałym deszczu dobrym patentem jest mała plastikowa miska lub kuweta położona na stoliku, a w niej dopiero pudełka i pojemniki. Ewentualna woda skapująca z rękawów czy daszka czapki zatrzyma się w misce, zamiast zalewać pudełka od spodu.

Ochrona zanęty sypkiej i pelletu przed rozmyciem

Zanęta sypka, kukurydza, mielone ziarna, pellet – wszystko to potrafi zmienić się w jedną, nieczytelną bryłę, jeśli przez kilka godzin będzie „dopijane” wodą z góry. W mokrych warunkach rozsądniej jest przygotowywać mniejsze porcje i częściej je odświeżać.

Sprawdzony schemat pracy z zanętą w deszczu:

  • główna, sucha mieszanka w dużym, szczelnie zamkniętym wiadrze pod namiotem;
  • do drugiego, mniejszego wiadra nabierasz tylko tyle, ile zużyjesz w ciągu kilkunastu–kilkudziesięciu minut;
  • wilgotność regulujesz na bieżąco – jeśli deszcz od góry dodatkowo „dokłada” wody, dolewki z butelki robisz bardzo ostrożnie;
  • pellet trzymasz w osobnym, zakrytym pojemniku, a do mieszanki dodajesz tylko małe porcje, aby nie rozmiękał bez potrzeby.

Przy używaniu koszyczków method feeder wygodnie jest mieć płytką miskę lub tackę z gotową, odpowiednio nawilżoną mieszanką tuż pod dachem. Nad nią można zawiesić kawałek folii lub mały daszek z materiału, który zatrzyma krople spadające z głównego zadaszenia.

Ustawienie sygnalizatorów i elektroniki pod deszczem

Współczesne sygnalizatory, centralki, echosondy czy powerbanki są zwykle opisane jako wodoodporne, ale stałe lanie i wnikająca wilgoć potrafią prędzej czy później znaleźć słaby punkt. Dlatego elektronikę warto dodatkowo osłonić, nawet jeśli producent deklaruje wysoki stopień szczelności.

Przydatne praktyki:

  • sygnalizatory montuj tak, aby czubek wędki nie wystawał daleko poza krawędź daszku; krople z blanku nie będą zalewały obudowy;
  • centralka i telefon zawsze w namiocie lub głęboko pod parasolem, najlepiej w pokrowcach wodoodpornych lub ziplockach;
  • powerbanki i ładowarki układaj na podwyższeniu – skrzynka, plastikowy pojemnik, półka w namiocie – nigdy bezpośrednio na mokrej ziemi;
  • szczególnie przy dłuższych opadach przydaje się mały ręcznik z mikrofibry do przecierania sygnalizatorów i blanków przed pakowaniem.

Jeśli łowisz z brzegu na dużym wietrze, nie zaszkodzi osłonić sygnalizatory i kołowrotki małym daszkiem lub fragmentem narzuty. Wystarczy prosty „fartuch” z materiału zaczepiony o stojak lub buzzbar i dociążony kamieniem.

Ubiór i ergonomia pracy rąk w deszczu

Nawet najlepiej ustawione stanowisko nie pomoże, jeśli po pół godzinie nie czujesz palców. Przy pracy z mokrymi żyłkami, gumkami, pellet stopami i igłami dobry chwyt to podstawa. Tu liczy się zarówno odzież zewnętrzna, jak i to, w jaki sposób chronisz dłonie.

Sprawdza się zestaw:

Warstwowy strój a swoboda ruchu przy stanowisku

Przy wielogodzinnym siedzeniu w deszczu najbardziej sprawdza się układ warstwowy, który jednocześnie grzeje i nie krępuje ruchów przy zakładaniu przynęt czy przerzucaniu zestawów.

  • Warstwa bazowa – bielizna termiczna odprowadzająca wilgoć, przylegająca, ale nie uciskająca. Bawełna przy długim deszczu szybko zamienia się w mokrą „szmatę” na plecach;
  • warstwa docieplająca – polar, cienka puchówka syntetyczna lub bluza typu softshell. Najlepiej z dłułym tyłem, który zasłania nerki przy pochylaniu się nad matą czy wiadrem;
  • warstwa zewnętrzna – kurtka i spodnie przeciwdeszczowe z membraną lub dobrą powłoką DWR. Kaptur z daszkiem, regulowane mankiety i wysoka stójka robią ogromną różnicę, gdy woda leje po karku.

Przy fotelu i stoliku dobrze działają spodnie na szelkach (ogrodniczki). Nie odsłaniają pleców przy sięganiu do wiadra czy podczas podbierania ryby na stromym brzegu. W zimniejszym okresie przydaje się jeszcze cienka kominiarka lub buff pod kaptur – chroni szyję, kiedy wieje „od wody” prosto w stanowisko.

Rękawice, które nie przeszkadzają w zakładaniu przynęt

Praca mokrymi dłońmi na wietrze błyskawicznie kończy się zdrętwieniem palców. Zamiast jednej pary grubych rękawic praktyczniejsze bywają dwie–trzy pary do różnych zadań.

  • Cienkie rękawiczki z neoprenu lub softshellu – na dojazd, przygotowanie stanowiska, rozstawianie parasola i odciągów;
  • rękawice z odsłanianymi palcami – do wiązania przyponów, zakładania przynęt, pracy z igłami i gumkami. Ważne, by miały antypoślizgową powierzchnię na dłoni i palcach;
  • gumowe lub lateksowe rękawice robocze – gdy trzeba włożyć ręce w bardzo mokre zanęty, wiaderka z lodowatą wodą czy brudny podbierak.

Przy fotelu dobrze sprawdza się mały haczyk lub karabińczyk na boku brolly, gdzie można odwiesić zapasową, suchą parę rękawic w woreczku strunowym. Szybka zmiana, gdy pierwsza para przemoknie, ratuje komfort na kolejne godziny.

Ustawienie fotela i podestu przy rozmiękłym brzegu

Deszcz zmienia twardy brzeg w śliski, zapadający się błotnik. Jeśli fotel i podnóżek stoją niestabilnie, każde zacięcie może skończyć się zjazdem w stronę wody. Zanim wyciągniesz wędki, warto poświęcić kilka minut na stabilizację „bazy”.

  • nogi fotela i podestu rozsuń maksymalnie szeroko; im większy „rozstaw osi”, tym trudniej je przewrócić;
  • jeśli w wyposażeniu są szersze stopki błotne, obowiązkowo je załóż – wbiją się płycej, ale stabilniej;
  • przy stromych brzegach dobrze działa lekko wykopana półka na fotel i stojaki, z małym rantem od strony wody;
  • w bardzo miękkim gruncie można pod nogi fotela położyć deskę, płytę OSB lub dwie–trzy płaskie cegły, które rozłożą nacisk.
Inne wpisy na ten temat:  Sumy z głębin – jak łowić w najtrudniejszych rzekach Europy?

Jeśli łowisz z pomostu, który po deszczu robi się śliski, strefę wokół fotela i stolika można podsypać grubszym żwirem lub gumowymi matami. Zmniejsza to ryzyko poślizgnięcia się z mokrym podbierakiem w ręku.

Podbieranie i odhaczanie ryby w ulewie

Silny wiatr i deszcz najbardziej „wychodzą” przy holu i odhaczaniu ryb. Wtedy najłatwiej o złamaną szczytówkę, zamoczony sprzęt i przynęty rozsypane w błocie. Dobrze z wyprzedzeniem przygotować ścieżkę ruchu od stojaka do maty.

  • Podbierak trzymaj rozłożony, z sztycą odblokowaną, oparty o stojak lub fotel tak, by jednym ruchem chwycić go z miejsca siedzącego;
  • mata i kołyska powinny stać możliwie blisko krawędzi wody, ale tak, by nie spływały do nich strumienie błota z udeptanej ścieżki;
  • przy parasolu bez przedłużenia dachu można nad matą rozpiąć mały dodatkowy daszek z plandeki lub narzuty, podparty jednym short stickiem;
  • czołówka z daszkiem lub daszek od czapki pomaga, gdy krople zalewają oczy w trakcie odhaczania wieczorem lub w nocy.

Mały, miękki ręcznik z mikrofibry położony na rancie maty przydaje się do szybkiego osuszenia dłoni przed chwyceniem aparatu lub centralki. Mniej wilgoci trafia z powrotem na uchwyty kołowrotków, wędziska i otwarte pudełka.

Bezpieczeństwo przy burzy i bardzo silnym wietrze

Nie każdy deszcz to tylko lekka mżawka. Gdy na horyzoncie pojawiają się pioruny, a wiatr zaczyna kłaść trzciny, najważniejsze staje się bezpieczeństwo. Niektóre zasady są proste, ale w ferworze łowienia łatwo o nich zapomnieć.

  • przy wyraźnych wyładowaniach atmosferycznych w okolicy nie warto trzymać wędek wysoko nad wodą – lepiej opuścić szczytówki nisko, a w skrajnych sytuacjach zwinąć zestawy;
  • metalowe maszty parasoli, stojaki i rodpody nie powinny tworzyć „lasu anten” na najwyższym punkcie skarpy – bezpieczniej schować się niżej, z dala od samotnych drzew;
  • jeśli wiatr przekracza możliwości odciągów i śledzi, rozsądniej jest złożyć parasol lub brolly, niż ryzykować wyrwanie masztu i uszkodzenie sprzętu czy auta;
  • przy gwałtownym załamaniu pogody sprawdza się prosty plan: najpierw zabezpieczasz elektronikę i dokumenty, potem gasisz kociołek/maszynkę, na końcu ogarniasz resztę.

Poruszanie się po rozmokłym stanowisku

Błoto, płytkie kałuże i śliskie kamienie potrafią zmęczyć bardziej niż sam deszcz. Kilka drobnych zmian w organizacji podejścia do wody ułatwia funkcjonowanie przez całą zasiadkę.

  • zamiast jednej wydeptanej „bruzdy” do wody warto zrobić dwa wąskie przejścia – jednym chodzisz z podbierakiem, drugim z wiadrami; błoto mniej się rozjeżdża;
  • w najbardziej uczęszczonych miejscach można rozsypać żwir, grubszy piasek lub stare dywaniki samochodowe – to proste, ale skuteczne patenty;
  • kalosze lub buty z membraną dobieraj tak, aby dobrze trzymały piętę; luźne obuwie wciągane przez błoto szybko kończy się „grzebaniem” po kostki;
  • mokre, obłocone buty podczas odpoczynku w namiocie stawiaj na gumowej wycieraczce lub kawałku plandeki, nie bezpośrednio przy torbach z przynętami.

Suszenie i pakowanie sprzętu po mokrej zasiadce

Po powrocie taki sprzęt jak parasol, brolly, pokrowce na wędki i torby na przynęty często jest nasączony wilgocią. Szybkie „odfajkowanie” tematu w garażu bywa później przyczyną pleśni, nieprzyjemnego zapachu i zniszczonych materiałów.

  • jeszcze nad wodą strząśnij z dachu możliwie dużo wody, odczekaj kilka minut przy rozpiętych zamkach, by materiał złapał powietrze;
  • po przyjeździe rozłóż parasol, brolly i mokre pokrowce w suchym, przewiewnym miejscu – nawet na 1–2 godziny robi sporą różnicę;
  • pudełka z przynętami i zanętą otwórz na chwilę, aby wypuścić nagromadzoną parę; przy okazji sprawdź, czy gdzieś nie dostała się woda;
  • elektronikę przed schowaniem przetrzyj suchą szmatką, a jeśli mocno zamokła – pozostaw na noc w ciepłym miejscu, z otwartymi klapkami baterii.

Sprzęt, który suszy się regularnie, znacznie lepiej znosi kolejne ulewy. Dotyczy to także drobiazgów: pianek do pop-upów, woreczków PVA czy siatek na pellet – przegniłe lub zawilgocone potrafią zepsuć całą strategię nęcenia przy następnej wyprawie.

Dostosowanie taktyki łowienia do warunków deszczowo-wietrznych

Nawet najlepiej ustawione stanowisko i osłonięte przynęty nie zastąpią podmiany taktyki, gdy woda się miesza, a ryba reaguje inaczej niż przy flaucie. Wiatr i deszcz zmieniają rozprowadzenie zapachu, strukturę powierzchni i ścieżki żerowania.

  • przy silnym wietrze bocznym lepiej czasem ograniczyć dystans i łowić stabilniej, zamiast co kwadrans rozplątywać zestawy zniesione przez falę;
  • dipowane przynęty i kulki o mocnym aromacie sprawdzają się, gdy deszcz „rozmywa” klasyczne dywany z zanęty; zapach musi się przebić przez większą objętość wody;
  • w ulewie dobrze działają kompaktowe, punktowe podania: koszyczek method, mały woreczek PVA czy siateczka z pelletem; szerokie „dywany” szybciej się rozwiewają;
  • przy dużej fali i deszczu sygnały brań są subtelniejsze – sens ma lekkie przeustawienie ciężarków i swingera, by czytelniej „rysowały” ruchy zestawu.

Silny wiatr wciska też fale w konkretne sektory. Czasem opłaca się wówczas lekko przestawić stanowisko lub zmienić linie rzutów, by wykorzystać strefę, do której wiatr naturalnie „podgania” drobnicę i tlenowaną wodę.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Jak ustawić stanowisko wędkarskie przy silnym wietrze i deszczu?

Najważniejsze jest ustawienie się tak, aby wiatr nie „pracował” bezpośrednio na żyłkę i nie wdmuchiwał deszczu pod parasol. Najczęściej wybiera się ustawienie tyłem lub lekkim bokiem do wiatru, dzięki czemu rzuty są łatwiejsze, a linka mniej znosi się na boki.

Parasol lub namiot ustaw pod takim kątem, żeby osłaniał cię od kierunku, z którego najczęściej wieje i pada, a kije ułóż możliwie nisko i pod ostrym kątem do tafli wody. Dzięki temu wiatr ma mniejszą powierzchnię, na którą działa, a brania są lepiej widoczne.

Czy lepiej usiąść po stronie nawietrznej czy zawietrznej jeziora, gdy wieje i pada?

W ciepłej porze roku strona nawietrzna jest zazwyczaj rybniejsza, bo wiatr „pcha” tam powierzchniową wodę z planktonem i drobnicą. To oznacza lepsze żerowanie, ale gorszy komfort dla wędkarza – więcej fali, chłodu i deszczu na twarz.

W zimnej wodzie (późna jesień, zima) często lepiej spisuje się brzeg zawietrzny lub osłonięte zatoki, bo wiatr wychładza partie przybrzeżne po stronie nawietrznej. Warto więc połączyć wiedzę o zachowaniu ryb z realnymi warunkami na brzegu i własnym bezpieczeństwem.

Jak chronić przynęty i zanęty przed deszczem na łowisku?

Przynęty i zanęty trzymaj w zamykanych wiaderkach, pudełkach z uszczelką lub pod dodatkową małą płachtą/parasolką postawioną nisko nad ziemią. Pojemniki z najczęściej używanymi przynętami warto ustawić możliwie blisko fotela, pod głównym parasolem lub w przedsionku namiotu.

Unikaj trzymania otwartych misek z zanętą na skraju daszku – spływająca woda szybko ją rozmyje. Lepiej porcjować zanętę: większą część trzymać szczelnie zamkniętą, a tylko mniejszą ilość mieć „pod ręką” w osłoniętym pojemniku.

Jak wiatr wpływa na ustawienie zestawu i pracę spławika lub koszyczka?

Silny wiatr tworzy falę i wybrzusza żyłkę na powierzchni, co utrudnia odczytywanie brań i precyzyjne ustawienie zestawu. Przy spławiku oznacza to częste „podciąganie” zestawu i fałszywe sygnały, przy koszyczku – przesuwanie się ciężarka po dnie.

Aby temu przeciwdziałać, używaj cięższych spławików lub koszyków, ustawiaj kije nisko i pod mniejszym kątem, a żyłkę szybko zatapiaj po rzucie. W miarę możliwości rzucaj lekko pod wiatr, aby linka od razu układała się za spławikiem lub ciężarkiem, a nie tworzyła „balonu” na powierzchni.

Jakie naturalne osłony warto wykorzystać przy wędkowaniu w deszczu i wietrze?

Szukaj miejsc z krzakami, pasem trzcin, niewielką skarpą lub drzewami za plecami. Takie elementy terenu potrafią znacząco „złamać” siłę podmuchów, co ułatwia rozłożenie sprzętu i pracę na stanowisku.

Dobrym wyborem są też zatoki, cyple i wszelkie wcięcia brzegu, które zmieniają kierunek wiatru na mniej uciążliwy. Unikaj natomiast „tuneli wiatrowych”, czyli wąskich przesmyków między wałami lub zwartymi ścianami drzew, gdzie wiatr tylko przyspiesza.

Jak zadbać o bezpieczeństwo stanowiska podczas ulewy i silnego wiatru?

Przede wszystkim oceń stabilność podłoża – jeśli grunt jest śliski, gliniasty i szybko nasiąka, łatwo o poślizg przy zacięciu lub podbieraniu ryby. W takich warunkach lepiej stanąć minimalnie wyżej lub dalej od wody, ale na twardszym, pewniejszym gruncie.

Zwróć uwagę na drogę dojścia (strome, błotniste skarpy są niebezpieczne) oraz możliwość nagłego podniesienia poziomu wody na rzekach i zaporówkach. Namiot, parasol i podpórki wbij głęboko i ustaw tak, by wiatr nie mógł ich łatwo przewrócić – w razie wątpliwości dodatkowo je odciągnij linkami.

Najbardziej praktyczne wnioski

  • Wiatr przestawia ryby po zbiorniku, bo przesuwa ciepłą, powierzchniową wodę z planktonem na stronę zawietrzną; tam zwykle koncentruje się biała ryba, a za nią drapieżnik.
  • Silny wiatr wymusza odpowiednie ustawienie stanowiska i sprzętu: kąt ułożenia wędek, kierunek rzutów oraz prowadzenie żyłki decydują, czy łowisko w ogóle będzie „wędkowalne”.
  • Deszcz często poprawia żerowanie (tlen, chłodzenie wody, spłukiwanie pokarmu z brzegów) i pozwala łowić bliżej brzegu czy na większe przynęty, ale bez dobrej organizacji stanowiska szybko zamienia łowienie w męczarnię.
  • Połączenie wiatru i deszczu jest testem organizacji: trzeba zaplanować ustawienie parasola/namiotu, kąt wędek, odprowadzanie wody oraz osobne strefy na mokry i suchy sprzęt, inaczej większość czasu schodzi na „ratowaniu” zanęt i przynęt.
  • W ciepłej porze roku warto częściej wybierać brzeg nawietrzny (ryby idą z wiatrem i żerują tam intensywniej), a w chłodnej — raczej brzeg zawietrzny lub osłonięte zatoki, gdzie woda mniej się wychładza.
  • Na rzekach i kanałach wiatr mniej przestawia ryby, ale mocno wpływa na falowanie i komfort łowienia, więc opłaca się wybierać zakola i odcinki osłonięte drzewami lub trzciną, nawet kosztem „idealnego” miejsca.